Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys w koalicji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys w koalicji. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 marca 2012

Burza w szklance wody



Komediodramat polityczny, który właśnie gości na ekranach naszych telewizorów, jest tak przewidywalny i czytelny, że miałem wątpliwości czy w ogóle warto o nim pisać. Widzę jednak, że o dziwo, bardzo wielu komentatorów (zawodowych i blogowych) traktuje serio tę szopkę z kryzysem w koalicji rządzącej. A więc, niech tam. Będę miał się do czego odwołać, mówiąc za miesiąc lub dwa: a nie mówiłem?

O rety! Kryzys! Koalicja się wali! Taki mniej więcej mesydż, przepływał wczoraj przez kolorowe paski stacji informacyjnych. Marsowe miny polityków. Mrukliwy Pawlak. Zdawkowe komentarze. Reporterzy sejmowi, zaplątani w kable mikrofonów miotający się po korytarzach. Dramatyczne pytania o przyszłość. Rozmaite spekulacje. Będzie porozumienie (w sprawie emerytur), czy nie będzie? Co z kompromisem (w sprawie propozycji PSL)? Wyjdą czy nie wyjdą (ludowcy z koalicji)? Co zrobi Palikot? Co na to Miller? Czy wchodzi w grę zmiana koalicjanta (na Palikota albo na SLD), czy nie wchodzi? Będą wybory, czy nie będą? I tak przez cały dzień, kocopoły w tym stylu.

Leniwie zwlokłem się z kanapy. Odnalazłem w piwnicy szklaną kulę. Przetarłem starannie szmatką i czytam z niej, jak nie przymierzając, z Gazety Wyborczej. W górę serca! Zaprawdę powiadam wam, koalicja rządząca się nie rozpadnie. To co widzimy, to amatorski spektakl według przewidywalnego scenariusza. Role zostały rozdane i wszyscy aktorzy zakończą występy zadowoleni. Platforma przepchnie swoje zmiany w ustawie emerytalnej, co jest honorową sprawą miłościwie panującego premiera. Zapewne zostaną trochę pokancerowane, więc alibi w postaci kryzysu w koalicji bardzo się przyda. Pawlak pozostanie dziewicą, bo zmiany w ustawie uratuje sztukmistrz z Lublina, który gościnnie wystąpi w roli państwowca. Takie rozwiązanie opłaca się wszystkim, nie ma więc powodu żeby miało być inaczej.

Jest oczywiste, że jak dwa razy dwa równa się cztery, tak ani PO ani PSL, nowych wyborów nie chcą. Platforma nie miałaby szans na powtórkę z października, a i ludowcy, zdając sobie sprawę, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ, nie zamierzają przeprowadzać crash testu. Zwłaszcza, że jak wszyscy wiemy kasą nie śmierdzą, a kluczyk do serum na finansową niedyspozycję „zielonej strony mocy” trzyma w kieszeni minister Rostowski. Zresztą i Palikot nie rwie się do odpowiedzialności za rządzenie, które jak wiadomo zużywa. I jak tu potem zużyty Janusz miałby się potykać z nie zużytym Leszkiem? Klops.

Słowem nuda, nic się nie dzieje. Ale za to, wiosna! Cieplejszy wieje wiatr... :)