Nie jestem zwolennikiem rozmemłanej Platformy Obywatelskiej.
Nie jestem entuzjastą miernych rządów Donalda Tuska. Ale nie jestem też fanem
katolicko-socjalnej opozycji, która wczoraj maszerowała w Warszawie. I nie
przyjmuję do wiadomości, że realny wybór to alternatywa między tymi dwiema
wizjami Polski. To politycy obu zwalczających się formacji i sekundujące im
media utrwalają ten fałszywy obraz rzeczywistości przekonując nas, że albo my
albo oni, albo jesteś z nami albo przeciw nam. W tym kontekście, nie ma
większego znaczenia pod jakimi hasłami zorganizowano ten marsz. Chodziło przede
wszystkim o to, by zmierzyć swoją siłę i to się udało. Ale „budzenie Polski” pokazało
też kilka innych rzeczy.
Determinacja i status quo
Cykliczne zwieranie szeregów z pewnością dyscyplinuje elektorat,
a tak liczna manifestacja jak sobotni marsz musi budować poczucie siły. Determinacja
środowisk skupionych wokół PiS i Radia Maryja rośnie, a w zderzeniu z kryzysem
ekonomicznym, który nas nie ominie, potężne ciśnienie społeczne musi znaleźć
ujście. Nie sądzę jednak by determinacja ta przekładała się na rosnącą liczbę
sympatyków Prawa i Sprawiedliwości. Wszyscy ci, których mogła przyciągnąć narracja
Jarosława Kaczyńskiego od dawna już głosują na jego partię. Dla coraz liczniejszej grupy rozczarowanych
rządami Platformy, retoryka zdrady narodowej, spiskowe teorie katastrofy
smoleńskiej, związki z Radiem Maryja, stanowią obciążenie nie do zaakceptowania.
Stąd bierze się ta bezprecedensowa odporność Tuska w obliczu kolejnych mielizn
i raf.
Triumwirat
W tej części sceny politycznej, którą kompletnie bez sensu
przyjęło się w Polsce nazywać prawicą, coraz wyraźniej krystalizuje się triumwirat
przywódczy silnych osobowości: Kaczyński-Rydzyk-Duda. To bardzo ciekawy układ współzależności.
Z jednej strony Jarosław Kaczyński, który jest zakładnikiem ojca Tadeusza
Rydzyka, z drugiej Rydzyk, który wie, że
lojalność swoich wyznawców musi dzielić z Kaczyńskim. Zmiana aliansów, gdyby
chciał ją przeprowadzić nie zostałaby zrozumiana przez radiomaryjny elektorat. W
najlepszej sytuacji jest Piotr Duda, który póki co ma największe pole manewru. To
o jego poparcie trzeba będzie zabiegać co musi oznaczać eskalację socjalnych żądań.
Paradoksalnie, to co cementuje siłę wspierającą PiS, tworzy jednocześnie spory dyskomfort
dla Kaczyńskiego, który bardzo by chciał mieć monopol na rząd dusz na socjalnej
prawicy.
Na politycznym oucie
Sobotni marsz, w pełnej krasie ujawnił porażkę koncepcji
politycznej Solidarnej Polski. Zbigniew Ziobro już się nie liczy w tej grze, co
zresztą nie jest dla mnie żadną niespodzianką. Jeszcze w kwietniu, kiedy
drżącym głosikiem próbował zapanować nad tłumem był w ringu, choć słaniał się na
nogach. Teraz patron z Torunia zadał nokautujący cios odmawiając mu prawa do wystąpienia
przed zgromadzonym tłumem. Ziobryści nie mają kompletnie nic do zaoferowania. Są
tylko słabym, groteskowym PiSikiem, z przywódcą kompletnie pozbawionym
charyzmy. Jedyna realna różnica to miękki kurs w sprawie katastrofy smoleńskiej
co wbrew pozorom może ich tylko pogrążyć. Dla elektoratu spod znaku Radia
Maryja to błąd ocierający się o zdradę, a dla innych i tak nie ma znaczenia wobec
reputacji Kurskiego i Ziobry, uosabiających wszystkie słabości PiS-u.
Alternatywa
Z jednej strony okopany na swoich pozycjach PiS, z drugiej gnijąca
Platforma Obywatelska. Dokąd pójdą wyborcy, którzy kolejny raz nie oddadzą
głosu PO, w istocie głosując przeciw PiS? Scenariusz powstania nowego konserwatywno-liberalnego ugrupowania pomiędzy tymi partiami, czemu od dawna kibicuję, wygląda bardziej realnie niż kiedykolwiek wcześniej. Widmo rozłamu w PO zbliża się nieuchronnie, politolodzy wreszcie zauważyli wolne miejsce na scenie politycznej, publicyści coraz
częściej snują rozważania jak je wypełnić. Dzisiaj wydaje się, że
oferta polityczna oparta o PJN i przyszłych
secesjonistów z Platformy pod wodzą Jarosława Gowina jest już tylko kwestią
czasu. Warunkiem powodzenia takiego projektu jest spójność programu i profilu
politycznego osób tworzących nową formację. Dlatego też przestrzegam!
Socjaliści od Ziobry pasowaliby tu jak pięść do nosa, ich udział może zniweczyć
cały projekt. A ja znowu nie miałbym na kogo głosować.


