Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antysemityzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antysemityzm. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 maja 2012

Poczuj się jak w trumnie


Tego nie było w słynnym filmie wyemitowanym przez BBC

Wygląda na to, że ciężko odchorujemy to Euro. Póki co, niekończące się pasmo nieszczęść. Pomijam już case autostrad, czy Warszawy zamienionej w plac budowy, akurat na mistrzostwa. Jak nie polityczny bojkot Ukrainy, który rykoszetem uderza w wizerunek Polski, to Ruskim zachciało się mieszkać w Bristolu i ministra nie może spać po nocach z tego powodu. Sprawa jeszcze nie zdążyła wybrzmieć, a tu nowe ruskie nieszczęście. Druzja ze wschodu zapragnęli przemaszerować sobie przez stolicę, co jakoś nie rodzi najfajniejszych skojarzeń. Kolejny dzień i nowy syf. BBC wyemitowała sympatyczny filmik „zachęcający” kibiców z wysp brytyjskich do przyjazdu na piłkarskie mistrzostwa w Polsce i na Ukrainie. Dziełko to niesie optymistyczne przysłanie: nie jedźcie, bo możecie wrócić w trumnie. Brzmi prawie jak hasło reklamowe całej imprezy.

I znowu rozpętała się wielka debata. Wśród licznych komentarzy, niezłe kuriozum wysmażył niejaki Tomasz Lis, na swoim własnym portalu. Otóż, zgodnie z wzorcem lansowanym od lat przez środowisko Gazety Wyborczej, redaktor Lis przykleił łatkę hipokryty wszystkim oburzonym rzeczonym dokumentem filmowym, dla siebie rezerwując rolę sprawiedliwego. Mamy obejrzeć w lustrze nasze obmierzłe gęby antysemitów, posypać hojnie głowy popiołem, uderzyć się w piersi bądź dokonać innych, równie wdzięcznych aktów ekspiacji. Ja tego czynić nie zamierzam. Dziwię się natomiast, że tak doświadczony dziennikarz nie chce dostrzec bijącej po oczach tendencyjności materiału BBC. Skoro przesłanie pasuje do tezy, to zbożny cel uświęca środki, prawda panie redaktorze?

Jasne, obrazki pokazane przez BBC są prawdziwe, ale kontekst i teza to manipulacja. To przecież nie jest film na temat kibolskich burd na meczach ligowych w Polsce. Autor pokazuje swoim rodakom, co może ich czekać na mistrzostwach organizowanych w naszym kraju (i na Ukrainie). Ustami Sola Campbella, byłego kapitana reprezentacji Anglii, wprost formułuje ostrzeżenie, by tę imprezę sobie darować. Uderza celnie, bo w tej formie przekaz ten zyskuje szczególnie mocną wymowę. Ekscesy kiboli to fakt, ale to nie jest problem Euro. Prawdziwy kibol gardzi imprezami dla pikników i omija je szerokim łukiem. Kibolskie zadymy to zjawisko związane z rozgrywkami drużyn ligowych, które występuje także w innych krajach, również w Anglii. Taki po prostu jest urok futbolu, najbardziej plebejskiego sportu na kuli ziemskiej.

Mnie wkurza przede wszystkim co innego. Wieczne wałkowanie tezy na temat polskiego antysemityzmu, którego emanacją mają być właśnie zachowania kiboli. Prymitywna, wulgarna, chamska estetyka kibolskiej subkultury mierzi mnie do imentu, ale niewiele ma wspólnego z antysemityzmem, rozumianym zgodnie z definicją tego pojęcia. W tej obyczajowości, określenie „Żyd” dawno już oderwało się od swojego rasowego kontekstu. W środowisku kiboli jest po prostu obelgą. Epitet „ty Żydzie” nie jest adresowany do jegomościa narodowości żydowskiej, tylko do fana przeciwnej drużyny, który nie ma nic wspólnego z semitą. Kibol nienawidzi innego kibola i rasa nie ma tu nic do rzeczy. To oczywiście haniebna głupota, którą należy tępić, ale kwalifikowanie jej z miejsca jako nienawiści rasowej, podnosząc jednocześnie do rangi problemu narodowego jest przesadą. Nadgorliwość w tropieniu wszelkich przejawów antysemityzmu prowadzi do dewaluacji tego pojęcia. Nie dajmy się zwariować terrorowi wszechobecnej poprawności politycznej.


PS Chętnie pielęgnujemy stereotyp Polaka antysemity. Inne nacje nie mają w sobie tej masochistycznej potrzeby ekspiacji. Dość wspomnieć, że w świadomości światowej opinii publicznej, zbrodni holocaustu dokonali jacyś tajemniczy, pozbawieni narodowości, naziści. Kim więc byli owi naziści? Tego nie wie nawet Barack Obama. 

sobota, 1 października 2011

Jihad Legia



W niektórych mediach wybuchła awantura po czwartkowym meczu Ligii Europejskiej, w którym Legia podejmowała w Warszawie izraelski Hapoel Tel Awiw. Emocje sportowe zeszły na plan dalszy ponieważ stała się rzecz straszna. Kibice Legii (z pewnością kibole), w pierwszych minutach meczu wywiesili transparent z napisem „Jihad Legia”, wydrukowanym czcionką stylizowaną na język arabski. O rety! O jejku! Oh my god! Okropne! (wszystko na „o”).

Teraz policja prowadzi intensywne dochodzenie, czy przypadkiem ktoś, oprócz publicystów Gazety Wyborczej, nie poczuł się obrażony tym obrazoburczym napisem. Na razie nie udało się tego ustalić, ale policja jest dobrej myśli. Są na tropie. Jest nadzieja, że odpowiednie nagłośnienie tej sprawy w mediach pozwoli na ujawnienie kogoś, kto sam jeszcze nie wie o tym, że powinien poczuć się dotknięty.

Transparent wywieszony przez kibiców Legii pewnie miał być jakąś tam prowokacją, ale jeśli już, raczej podprogową. Do diabła! Co aż tak nagannego jest w haśle „Święta wojna Legia”? Dlaczego zdaniem dziennikarzy Gazety, ten napis jest obelżywy, antysemicki i rasistowski? I za co UEFA ma karać klub? Ale czujnym tropicielom antysemityzmu we wszystkich jego przejawach, rzeczywistych, a zwłaszcza urojonych, to wystarczy. Wszak grzeszyć można nie tylko mową i uczynkiem, ale również myślą i zaniedbaniem. W książce „Rok 1984” George’a Orwella, takie przestępstwo nazywało się myślozbrodnią.

To są szczyty obrzydliwej poprawności politycznej, która jest już niestety obowiązującą norma. Łatkę antysemity przykleja się chętnie wszystkim oponentom, ponieważ w dzisiejszych czasach taka łatka stanowi stygmat ostateczny. Z kimś napiętnowanym w ten sposób, „światli, poprawni, europejczycy” po prostu nie dyskutują, bo to cham, ciemniak, prostak i ksenofob. I dzieje się to w kraju, w którym toczącą się właśnie dyskusję, na temat udziału Nergala w show telewizji publicznej, ci sami mądrale ucinają z kpiną, pogadankami o wolności słowa i tolerancji. A przecież, Nergal znany jest ze swoich satanistycznych prowokacji, które obrażają wielu religijnych Polaków. Ale to, jakoś im nie przeszkadza. Hipokryzja jak wiadomo nie ma granic.

Żeby wszystko było jasne. Nie jestem kibicem Legii, ani kibicem w ogóle, nie jestem religijny, a Nergal, podobnie jak show, w którym występuje wisi mi kalafiorem. Nie mogę natomiast zdzierżyć tych Himalajów hipokryzji i serwilizmu wobec starozakonnych, którzy hasłami „antysemityzm” i „holocaust” terroryzują wszystkich, ze szczególnym uwzględnieniem kraju nad Wisłą.


W kąciku odjechanych spotów czas wreszcie na PO, choć trzeba przyznać, że również w tej kategorii partia rządząca, nie za bardzo ma się czym pochwalić.