Kółeczko
Szanowny Panie Smuda,
Mam dla Pana niezwykle cenną radę. To absolutnie
nowatorskie rozwiązanie taktyczne, które pomoże nam zwyciężyć w dzisiejszym
meczu z Czechami, a we wszystkich kolejnych przynajmniej zremisować. Musi Pan
zapomnieć wszystko czego dotychczas nauczył się Pan o futbolu. Odrzucić swoje
przestarzałe trenerskie myślenie, wznieść się ponad utarte schematy. Otworzyć
swój umysł na całkiem nową, oryginalną, śmiałą, awangardową koncepcję. Czas na
rewolucję!
Przede wszystkim, podział zawodników na obrońców, pomocników,
napastników a nawet bramkarzy, nie mówiąc już o takich zbędnych detalach jak np.
prawy obrońca czy lewy defensywny pomocnik staje się sprawą trzeciorzędną.
Chrzanić to, piłkarz to piłkarz, sztuka jest sztuka, jak w wojsku. Od dziś nie
ważna jest szybkość, indywidualne umiejętności, popisy techniczne,
efekciarstwo. Liczy się skromna, konsekwentna praca zespołowa. A więc do
rzeczy. Czas odkryć karty. Oto szczegóły tej genialnej w swej prostocie
strategii.
Kiedy tylko naszej drużynie uda się uzyskać piłkę, wszyscy
zawodnicy błyskawicznie formują zwartą, jednolitą formację ofensywną zwaną
kółeczkiem (wygląda mniej więcej tak jak na zdjęciu). Ściśle mówiąc, dziesięciu
zawodników tworzy kółeczko, a jeden znajduje się w środku wraz z piłką. Ich
zadaniem jest zbudowanie bariery ochronnej dla zawodnika z piłką znajdującego się
wewnątrz kółeczka. Optymalnym rozwiązaniem byłoby dziesięciu piłkarzy słusznego
wzrostu i jedenasty znacznie niższy od nich. Kapuje Pan? Coś jak libero w
siatkówce. W ten sposób ukształtowana formacja, drobnymi kroczkami,
powoli, delikatnie przepychając rywali (żeby uniknąć faulu) przesuwa się w kierunku bramki przeciwnika. Gol padnie wtedy, kiedy nasza formacja zdoła dodreptać
do bramki, a piłka całym swoim obwodem przekula się przez linię bramkową (w tej
kwestii nic się nie zmienia). Strategia gry na remis też jest bajecznie prosta.
Dysponując przewagą bramkową wystarczy dreptać po całym boisku, powstrzymując się od zdobywania goli, monopolizując w ten sposób posiadanie piłki. Zwracam uwagę, że dzięki strategii kółeczka, niczym Aleksander Macedoński, który ostrzem swego miecza przeciął gordyjski węzeł, rozstrzyga Pan nierozwiązywalny dylemat, Tytoń czy Szczęsny?
Jakiś malkontent mógłby powiedzieć,
że przeciwnik może zastosować tą samą taktykę. Owszem, ale to i tak gwarantuje remis. W dzisiejszym meczu podział punktów nas nie satysfakcjonuje, ale naszym dodatkowym atutem będzie przecież efekt zaskoczenia.
Czesi nie zdołają tak szybko przegrupować swoich sił i zastosować podobnego manewru taktycznego. No chyba, że czytają mój blog. Cóż, być może wdrożenie strategii kółeczka obniży nieco atrakcyjność
sportowego widowiska, ale przecież liczy się wynik. Kończąc, proszę by nie kłopotał się Pan kwestią
mojego honorarium. Dla dobra polskiej piłki, wspaniałomyślnie zrzekam się
wszelkich praw do opisanej koncepcji. Ewentualnie, stadion we Wrocławiu, który stanie się areną naszego wiekopomnego zwycięstwa, może zostać nazwany moim imieniem.
Z piłkarskim pozdrowieniem
Hipokrytes








