Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Breivik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Breivik. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 kwietnia 2012

Breivik czyli fanatyzm zabija idee



Anders Breivik stanął właśnie przed norweskim sądem. Ten bezwzględny zabójca z wyspy Utoya, traktowany z pełną rewerencją na sali sądowej, przez wiele tygodni będzie głównym aktorem widowiska, które zamierza uczynić dopełnieniem swego morderczego dzieła. Swój proces karny zamieni w trybunę, z której będzie głosił przesłanie polityczne - zabijał, ponieważ bronił się przed zdrajcami ojczyzny, winnymi wydania narodu norweskiego na pastwę islamu i wielokulturowości.

Niestety, zbrodnia i dzisiejsza postawa Breivika kompromitują cele, które wcale przecież nie są zbrodnicze. Sprzeciw wobec ideologii, która poprzez daleko idącą tolerancję, a często wręcz afirmację obcych wzorców kulturowych niszczy własną cywilizację, opiera się na przesłankach empirycznych. Ale już sam fakt, że zbrodniarz powołuje się na podobne intencje, w oczach opinii publicznej czyni je zbrodniczymi. Jak utożsamiać się z ideą, w imię której, z zimną krwią, zamordowano 77 osób? Taka sytuacja sprzyja lewicowym liberałom, którzy mimo widocznej klęski polityki multikulturowości, zawzięcie bronią swojej doktryny. Pokusa, by sądowe tyrady norweskiego zbrodniarza wykorzystać jako oręż w walce z przeciwnikami multi-kulti jest tym większa, że w czasie kryzysu postulaty zaostrzenia polityki imigracyjnej w Europie podnoszone są coraz głośniej. Przyda się kolejny instrument egzekwowania poprawności politycznej, który pozwoli ustawiać krytyków w jednym szeregu z Breivikem. Według tej samej zasady, zgodnie z którą łatkę antysemity i faszysty z łatwością można przykleić każdemu, kto ośmieli się skrytykować Żydów albo państwo Izrael. Świeży casus Guntera Grassa dowodzi tego dobitnie.

Idea wielokulturowości, jako pożądanego modelu stosunków społecznych w Europie, okazała się kolejną lewicową utopią. Z jednej strony, porzucenie tradycyjnych wartości stanowiących fundament europejskiej cywilizacji, z drugiej akceptacja wszelkich odmienności, czyni nas bezbronnymi w konfrontacji z kulturą, która nie podziela tego światopoglądu. Imigranci ze świata islamu chcą korzystać z dorobku naszej cywilizacji, choćby z systemu świadczeń socjalnych, ale sami nie zamierzają podporządkować się prawom gospodarzy. Nie chcą się asymilować, stawać się częścią społeczeństw, które ich przyjęły, a my godzimy się na tworzenie wyizolowanych enklaw i muzułmańskich gett, w których obowiązują prawa przybyszów. Wobec naszej słabości, coraz śmielej zgłaszają swoje roszczenia. Otwarcie głoszą wyższość własnej kultury i obyczajów, często wręcz gardząc pozbawionym tożsamości i szacunku do tradycji światem zachodu. Stanowią byt znacznie bardziej żywotny od nas. Zeświecczona, dekadencka Europa nie ma żadnych szans w starciu z kulturą islamską skupioną wokół twardych rygorów moralnych, wynikających wprost z religii muzułmańskiej. Zresztą, już sama demografia działa na naszą niekorzyść. Klarownie i w sposób daleki od ksenofobii, opisała ten problem Monika, kreśląc portret Oriany Fallaci na swoim blogu:

„Jasne, możecie zaprzeczyć.. napisać, że przecież to wspaniałe, że jesteśmy tacy otwarci, mogą do nas przyjeżdżać, pomagamy im, robimy w końcu coś dla innych - a nie dla siebie. Oczywiście! Ale czemu działa to tylko w jedną stronę? Czy przypadkiem rozwój ponad kulturowej przyjaźni nie powinien być obustronny? Ty przyjeżdżasz do nas i możesz zbudować meczet, ja jadę do ciebie i stawiam kościół, co ty na to? Twoje kobiety muszą u nas nosić burki, moje mogą u ciebie poruszać się bez nich. Przecież to takie proste i logiczne zasady, czemu tak trudno ich przestrzegać? W tej chwili jest naprawdę OSTATNI dzwonek, aby próbować jeszcze stawiać jakiekolwiek warunki. (…) nie o to chodzi, żeby zamknąć nasze granice. Po prostu jeśli przyjeżdżasz do nas w poszukiwaniu pracy, miejsca do życia i to otrzymujesz, to przyjmij nasze zasady. Nie możesz zabić swojej zgwałconej córki, która „splamiła honor” rodziny, nie możesz bić żony nawet jeśli twój Allach na to pozwala, bo my, Europejczycy z tym walczymy, rozumiesz? I twój Allach nie ma u nas nic do gadania, przykro mi. Nie możesz przyjechać do Rzymu i żądać postawienia meczetu z 80-metrowej wysokości minaretem, który będzie wyższy niż pozostałe zabytki stolicy Włoch. Nie czujesz, że tak nie wypada? Nie widzisz, że próbujesz w ten sposób wyprosić gospodarza z JEGO domu? Uszanuj naszą gościnność i nie narzucaj się zbytnio.” 

Fanatycy i ekstremiści, zawsze źle służą sprawie, o którą walczą. Ale czy cele, o których mówi Breivik rzeczywiście stanowiły siłę sprawczą tego co zrobił? Kiedy widzę jak przemawiając w sądzie, karmi swoje ego, jak upaja się makabryczną precyzją swojego czynu, mam wrażenie, że to tylko ideologiczna fasada, która miała nadać doniosły wymiar jego zbrodni. Swój spektakl wyreżyserował na chłodno i z tą samą dokładnością. Wie doskonale, że nic strasznego nie może go spotkać. Zamiast kulki w łeb, na którą zasłużył, czeka go maksymalnie 21 lat słodkiego lenistwa, w warunkach, które trudno uznać za specjalnie uciążliwe. Umili sobie czas pisaniem książek i rozpamiętywaniem dzieła swojego życia. A kiedy wyjdzie na wolność, z rozkoszą będzie mógł korzystać z przyjemności życia celebryty.